Sunday, December 29, 2013

Koniec roku.

Nowy rok za pasem. Cieszę się, że rok 2013 już się kończy. Nie był to najszczęśliwszy okres w moim życiu. Wręcz przeciwnie. Ta 13 była dla mnie zdecydowanie pechowa. Odpukać, najgorsze problemy już za mną/za nami (oby, oby). 2014 musi być lepszy. Zdecydowanie. Po kilku latach "pod górkę" musi być w końcu "z górki" prawda? :)

Od kilku lat noszę się z zamiarem zapisania się na kurs prawa jazdy. Możliwość prowadzenia samochodu baaaardzo ułatwiłaby mi życie. Już widzę te spokojne poranki kiedy to z Gabrysiem wsiadamy do auta i spokojnie jedziemy do przedszkola (a nie sterczymy jak kołki na przystanku po x minut, bo autobus się spóźnia). Albo jak powrót z pracy zajmuje mi 20 minut, a nie 40-60. Albo jak pod nieobecność S. jedziemy sobie na dowolną salę zabaw, spacer w centrum, do dziadków... Albo jak sama po pracy jadę na zakupy... ;) Ach.. rozmarzyłam się. ;) 
W tym roku muszę w końcu przejść do realizacji wyżej wymienionego...

Również od kilku lat marzy mi się powrót do wagi sprzed ciąży. Teraz w zasadzie nie zależy mi na jakieś konkretnej wadze, a bardziej na tym, by pozbyć się tej wstrętnej oponki, którą sobie wyhodowałam przez ostatnie kilka lat. Od jutra zaczynam ćwiczenia. Zastanawiam się nad założeniem tutaj dodatkowej strony - może zapisując co x czasu "wyniki" ćwiczeń nie rezygnowałabym z nich po kilku dniach?

Czy mam jakieś inne plany na nowy rok? W zasadzie nie. Mogę mieć co najwyżej pobożne życzenia ;) na 2014 rok:

1) Zorganizować się tak, by podołać finansowo i zakończyć kolejny rok "na plusie".
2) Zrobić remont w pokoju G. (wymiana podłogi, nowe meble i drzwi).
3) Zrobić remont w łazience (realny chyba tylko wtedy, gdy dostanę podwyżkę - jakieś 200% albo dostaniemy jakieś ekstra pieniądze ;)
4) Nie zwariować przez te 2 miesiące, gdy S. będzie na kolejnym kursie i będziemy się widzieć tylko w weekendy.

Wednesday, December 25, 2013

Boże Narodzenie '13

No nie wyrobiłam się wczoraj z życzeniami, no... Udało mi się je Wam złożyć tylko na Instagramie i fb. ;)))

Także jeszcze raz Wesołych Świąt. ;)

Gabryś w końcu doczekał się prezentów od Gwiazdora. Wczoraj już myślałam, że jak nic oszalejemy z nim do zachodu słońca. Raz, że roznosiła go energia. Dwa, że strasznie mu się dłużyło do "pierwszej gwiazdki".


Także u nas już po prezentach. ;)

Gabryś ma swojego Hirka (nic tam, że prawie osiwiałam przez tą przeklętą "ciuchcie" - musiałam zamawiać na ebay, bo w Polsce jest nieosiągalna), swojego Wesołego Rogera, komplet figurek z Jake i Piratów i kilka innych drobiazgów. 

Rodzice dostali od nas kalendarz ze zdjęciami Gabrysia (już zawisł w reprezentacyjnym miejscu, hehe).

Teraz zostało już tylko świętowanie.

P.S. Nie sądziłam, że takie "zgodne" z nas małżeństwo... ;) Otóż ja i S. kupiliśmy sobie prezenty w tym samym sklepie (i tego samego dnia). ;)))

Friday, December 20, 2013

Dwudziestego...

Uf.. Przeżyłam 20-sty. i w końcu mam trochę więcej czasu. ;)

Gabryś nam się rozchorował. We wtorek po zajęciach dodatkowych wydał mi się jakiś taki "podejrzany". W domu zmierzyłam mu temperaturę a tam 38,2.  No ładnie. W środę pojechaliśmy do lekarza praktycznie pewni, że to tylko jakieś przeziębienie, a okazało się, że Gabryś ma anginę... Moi panowie siedzieli/leżeli sobie w domu, a ja po zarwanych nockach za... w pracy... Co zrobić...

Dzisiaj mieliśmy mini-wigilię w pracy - w biegu złożyłyśmy sobie życzenia, zjadłyśmy kawałek ciasta i wypiłyśmy coś ciepłego. To ci Wigilia, hehe. ;)

Po pracy pojechałam do nowego centrum handlowego w naszym mieście z zamiarem zakupu prezentu dla męża. Choć centrum otworzyli w październiku dopiero teraz znalazłam chwilę na szybki przegląd sklepów. Znalazłam idealny strój na Wigilię dla Gabrysia - koszula, spodnie. Cud, miód i orzeszki. ;)
Prezent dla męża kupiony (i schowany). Ciekawe, czy mu się spodoba? Aż się nie mogę doczekać Wigilii, hehe.

Jutro czeka mnie naprawdę intensywny dzień. Muszę wysprzątać mieszkanie na Święta. Muszę popakować prezenty dla dzieci. W niedzielę mam zamiar odpoczywać. ;) W poniedziałek idę na rano do pracy i potem mam już wolne - do końca roku. Normalnie wow, hehe. 9 dni wolnego. Tylko szkoda, że do pracy wracam właśnie w moje urodziny...

Mieliśmy w poniedziałek wieczorem wyjechać do rodziców, u których spędzamy Święta, a tu dzisiaj mąż się dowiedział, że w poniedziałek musi być w pracy od 15-21... :/

Może w weekend będę bardziej "kreatywna" i uda mi się napisać jakiś sensowny post (w planach jest kilka, także wiecie... ;). Teraz, po całym tygodniu orki ledwo zipię. ;)

Wednesday, December 11, 2013

Przystanek Świętego Mikołaja

W niedzielę pojechaliśmy do Przystanku Świętego Mikołaja do Drzewiny. Cała "wyprawa" była dla Gabrysia nie lada niespodzianką. Droga była koszmarna (skutki Ksawerego), ale po niecałej godzince byliśmy już na miejscu. Mina Gabrysia - bezcenna. Jego zaangażowanie "w przygodę" - 200%. Syn mój jest idealnym dzieckiem na wszelkie wyprawy - maksimum zaangażowania, cierpliwości i chęci. Jest nie do zdarcia i zawsze jest nastawiony na wykorzystanie wszystkich możliwych atrakcji ;) Anioł, nie dziecko. 

Choć atrakcji w Drzewinie nie ma zbyt wielu, to (naszym zdaniem) dla 5-ciolatka jest ich wystarczająco. Gabryś:
- odwiedził żywą szopkę, gdzie za nic nie chciał się zgodzić na zdjęcie z osiołkiem; 
- wysłuchał opowieści o Laponii (mieszkańcy, wierzenia itd.); 
- napił się magicznego napoju przygotowywanego przez Panią Mikołajową w namiocie Koota (btw. napój nazywa się "berry juice") po którym podobno miał się stać grzeczniejszy; 
-siedział na kolanach Świętego Mikołaja;
- razem ze mną ozdobił kubek; 
- wybrał sobie pamiątkę (i to nie jakiś duperelek, a świecznik na tealighty - piernikowy Mikołaj).

[...]

Po 2 godzinach zabawy nadeszła pora na kolejną niespodziankę - wizytę u dziadków. ;) 

Tuesday, December 10, 2013

Mikołajki

Przygotowania do tego dnia były w tym roku wyjątkowo długie... ;) Długo szukaliśmy ciekawych prezentów dla Gabrysia w rozsądnej cenie (w końcu to tylko Mikołajki). Wbrew pozorom wyboru w sklepie nie ma żadnego. Naprawdę ciekawych zabawek jest jak na lekarstwo (a niektóre mają po prostu kosmiczne ceny - w internecie te same zabawki potrafią być nawet do 50% tańsze niż w stacjonarnych sklepach!). Nam udało się znaleźć perełki. ;)

Na Pomorzu mamy taką tradycję, że Mikołaj przynosi do buta drobne upominki (słodycze, ew. zabawki). Przed snem Gabryś wyszorował swoje kozaki, ustawił je na parapecie i wysprzątał pokój. 
Dzisiaj rano, pierwsze co zobaczył Gabryś po otwarciu to prezenty na oknie. Dobrze, że nie mój syn nie wie o tym, jak "Mikołaj" dwie godziny wcześniej z duszą na ramieniu wyciągał z szafy wszystkie Jego prezenty... ;)




W następnym poście relacja z wizyty u Świętego Mikołaja. :)

Wednesday, December 4, 2013

W przededniu Mikołajek.

Gabryś miał dziś wyjątkowe atrakcje w przedszkolu - odwiedził ich Mikołaj i przyjechał teatrzyk. Dzieci miały być w miarę możliwości poubierane na czerwono (a u nas w domu panika! skąd my weźmiemy czerwoną bluzkę?!). Na szczęście znaleźliśmy jedną zapomnianą bluzeczkę (nie do końca czerwoną - bo to taki rudy kolor), ale jest blisko. ;) Do tego dodaliśmy czapkę Mikołaja i v'oila!

[...]

W tym roku Gabryś z pewnością się obłowi w "prawdziwe" Mikołajki. Rodzice (czyt. my) lekko zaszaleli i w tym roku do buta trafi samolot zdalnie sterowany, kilka książeczek, dinozaur w gipsie (skamielina w sensie, nie kaleka ;) no i słodycze (jakże to tak bez słodyczy ;). Mam nadzieję, że Młody będzie zadowolony. Zwłaszcza, że mama zaplanowała sobie wolne w ten dzień (sasasa). Muszę wykorzystać ostatnie w miarę wolne dni.

A teraz wybaczcie ale pora udać się na spoczynek. Ewidentnie czuję to winko, które wypiłam pod nieobecność męża... Do tego 2 godziny z siostą na tel i ... oj... ;)