Jako że do Świąt zostały (tylko) 3 tygodnie i 4 dni, to wypadałoby poczynić już pewne plany.
Póki co mam już poukładaną w głowie listę porządków (co, kiedy i jak). Porządków w tym roku mam niewiele, bo dzięki wykorzystaniu opieki nad Gabrysiem najgorsze (odgruzowanie szuflad z dokumentami, szafa Gabrysia) już za mną ;) Pozostało tylko wysprzątanie kuchni i umycie okien. Takie porządki to ja lubię. ;)
Tegoroczna lista "spożywcza" pozostaje na razie jedną wielką niewiadomą... Dlaczego? Otóż:
Moja sis na 2 tygodnie leci do siostry do Anglii. U teściów (na Wigilii) byliśmy w zeszłym roku. Teraz "wypadałaby" Wigilia u moich rodziców, ALE... chcielibyśmy z S. choć jedną Wigilię zrobić "u siebie" (mieszkamy 5 Wigilię "na swoim" i nigdy nie byliśmy w Święta we własnym domu...). Problem w tym, że rodzice nie chcą dać się namówić na Wigilię poza swoim domem (a co za tym idzie, na nocowanie u nas).
Kurcze, muszę przedyskutować to z S., bo naprawdę wizja Wigili u nas baaardzo mi się podoba. Tylko głupio mi będzie zostawić rodziców "samych"... :/
Lista zakupowa jest w tym roku zaskakująco krótka.
Gabryś poprosił o samolot (ale taki stelowany mamo, co sam lata, wiesz?!), samolot z lego (ale taki mały), książeczkę o budowie oraz o absolutne perełki, takie jak:
a) smakołyki dla Nessie (naszej suczki)
b) szampon do nóg dla taty (!!!!)*
i c) perfum truskawkowy dla mamy (!!!!)
Pomysłowość mojego syna nie ma granic. ;)))
Dla rodziców prezenty zamówię w weekend (kalendarze ze zdjęciami Gabrysia). Dla moich siostrzenic i chrześniaka S. prezenty mam już wybrane.
*swoją drogą.... czy mój syn sugeruje w ten sposób swemu ojcu, że ten ma zbyt owłosione nogi? ;)