Nowy rok za pasem. Cieszę się, że rok 2013 już się kończy. Nie był to najszczęśliwszy okres w moim życiu. Wręcz przeciwnie. Ta 13 była dla mnie zdecydowanie pechowa. Odpukać, najgorsze problemy już za mną/za nami (oby, oby). 2014 musi być lepszy. Zdecydowanie. Po kilku latach "pod górkę" musi być w końcu "z górki" prawda? :)
Od kilku lat noszę się z zamiarem zapisania się na kurs prawa jazdy. Możliwość prowadzenia samochodu baaaardzo ułatwiłaby mi życie. Już widzę te spokojne poranki kiedy to z Gabrysiem wsiadamy do auta i spokojnie jedziemy do przedszkola (a nie sterczymy jak kołki na przystanku po x minut, bo autobus się spóźnia). Albo jak powrót z pracy zajmuje mi 20 minut, a nie 40-60. Albo jak pod nieobecność S. jedziemy sobie na dowolną salę zabaw, spacer w centrum, do dziadków... Albo jak sama po pracy jadę na zakupy... ;) Ach.. rozmarzyłam się. ;)
W tym roku muszę w końcu przejść do realizacji wyżej wymienionego...
Również od kilku lat marzy mi się powrót do wagi sprzed ciąży. Teraz w zasadzie nie zależy mi na jakieś konkretnej wadze, a bardziej na tym, by pozbyć się tej wstrętnej oponki, którą sobie wyhodowałam przez ostatnie kilka lat. Od jutra zaczynam ćwiczenia. Zastanawiam się nad założeniem tutaj dodatkowej strony - może zapisując co x czasu "wyniki" ćwiczeń nie rezygnowałabym z nich po kilku dniach?
Czy mam jakieś inne plany na nowy rok? W zasadzie nie. Mogę mieć co najwyżej pobożne życzenia ;) na 2014 rok:
1) Zorganizować się tak, by podołać finansowo i zakończyć kolejny rok "na plusie".
2) Zrobić remont w pokoju G. (wymiana podłogi, nowe meble i drzwi).
3) Zrobić remont w łazience (realny chyba tylko wtedy, gdy dostanę podwyżkę - jakieś 200% albo dostaniemy jakieś ekstra pieniądze ;)
4) Nie zwariować przez te 2 miesiące, gdy S. będzie na kolejnym kursie i będziemy się widzieć tylko w weekendy.
Showing posts with label planowanie. Show all posts
Showing posts with label planowanie. Show all posts
Sunday, December 29, 2013
Friday, November 29, 2013
Plany, plany...
Jako że do Świąt zostały (tylko) 3 tygodnie i 4 dni, to wypadałoby poczynić już pewne plany.
Póki co mam już poukładaną w głowie listę porządków (co, kiedy i jak). Porządków w tym roku mam niewiele, bo dzięki wykorzystaniu opieki nad Gabrysiem najgorsze (odgruzowanie szuflad z dokumentami, szafa Gabrysia) już za mną ;) Pozostało tylko wysprzątanie kuchni i umycie okien. Takie porządki to ja lubię. ;)
Tegoroczna lista "spożywcza" pozostaje na razie jedną wielką niewiadomą... Dlaczego? Otóż:
Moja sis na 2 tygodnie leci do siostry do Anglii. U teściów (na Wigilii) byliśmy w zeszłym roku. Teraz "wypadałaby" Wigilia u moich rodziców, ALE... chcielibyśmy z S. choć jedną Wigilię zrobić "u siebie" (mieszkamy 5 Wigilię "na swoim" i nigdy nie byliśmy w Święta we własnym domu...). Problem w tym, że rodzice nie chcą dać się namówić na Wigilię poza swoim domem (a co za tym idzie, na nocowanie u nas).
Kurcze, muszę przedyskutować to z S., bo naprawdę wizja Wigili u nas baaardzo mi się podoba. Tylko głupio mi będzie zostawić rodziców "samych"... :/
Lista zakupowa jest w tym roku zaskakująco krótka.
Gabryś poprosił o samolot (ale taki stelowany mamo, co sam lata, wiesz?!), samolot z lego (ale taki mały), książeczkę o budowie oraz o absolutne perełki, takie jak:
a) smakołyki dla Nessie (naszej suczki)
b) szampon do nóg dla taty (!!!!)*
i c) perfum truskawkowy dla mamy (!!!!)
Pomysłowość mojego syna nie ma granic. ;)))
Dla rodziców prezenty zamówię w weekend (kalendarze ze zdjęciami Gabrysia). Dla moich siostrzenic i chrześniaka S. prezenty mam już wybrane.
*swoją drogą.... czy mój syn sugeruje w ten sposób swemu ojcu, że ten ma zbyt owłosione nogi? ;)
Monday, November 4, 2013
Planujemy urodziny.
Urodziny Gabrysia zbliżają się wielkimi krokami. Dlatego też dzisiaj zajęliśmy się wypisywaniem zaproszeń. Stanęło na tym, że zapraszamy w sumie 17 dzieci... Szok. Oczywiście, liczymy się z tym, że nie wszyscy przyjdą (tak myślę... zwykle przecież ktoś się "wykrusza" z różnych powodów - niektórzy po prostu nie chodzą na takie urodziny, ktoś może się rozchorować, komuś nie pasuje itd.). Ale co tam... Im nas więcej, tym weselej. Grunt, żeby dzieci były zadowolone, prawda?
Zaproszenia w kopertach czekają na swój jutrzejszy debiut, gdy będziemy je wkładać w dziecięce szafki w przedszkolu. (Taki przedszkolny patent na zaproszenia).
Po 2,5 godzinnej zabawie na sali zabaw impreza przenosi się do nas, do domu (ale już tylko w gronie najbliższych znajomych;))) 17 dzieciaków + ich rodziców nie dałabym rady "upchnąć" w mieszkaniu ;))) Dzień później przyjadą nasi rodzice i będziemy świętować w nieco mniejszym gronie.
Wczoraj poczyniłam stosowne zakupy i teraz pozostaje nam tylko czekać na przesyłki. Zdecydowałam się na skromniejsze zakupy. Sporo rzeczy zostało mi z zeszłego roku (kubeczki, talerzyki, czapeczki, obrus, banery i pikery) dlatego teraz zamówiłam tylko kilka sztuk balonów (z cyferką "5", z urodzinowymi napisami), grającą świeczkę (na wyraźne życzenie syna), giętkie słomki (również na prośbę Gabrysia) i mała fontannę urodzinową (kto zgadnie, kto o nią prosił? ;). Do tego znalazłam papilotki na babeczki z motywem pirackim. Dla mnie bomba. :) Piraci po raz kolejny będą u nas motywem przewodnim urodzin Gabrysia. Papilotki wykorzystam do babeczek, którymi Gabryś będzie częstował dzieci i nauczycielki z przedszkola.
Przede mną jeszcze zakupy odzieżowe. Co prawda my z mężem mamy już ten problem z głowy (udało mi się kupić w naprawdę przystępnej cenie, żółtą sukienkę), ale z Gabrysiem już nie będzie tak łatwo. Na salę zabaw musi mieć coś eleganckiego, ale przede wszystkim wygodnego. Na niedzielny obiad z dziadkami musi mieć coś eleganckiego, co niekoniecznie musi być super wygodne, bo przecież nie będzie szaleństw jak na sali. Koniecznie musimy się wybrać na zakupy. ;)
Oczywiście, nie ma urodzin bez... tak, prezentów też, ale tutaj chodzi mi o jedzenie. ;) Na sobotę nie mam jakiś super ambitnych planów. Zrobię 2-3 sałatki, coś "na ciepło", jakieś lekkie przekąski, tort i 2 ciasta. W niedzielę już nie będzie tak lekko... ;) Trzeba będzie bardziej się postarać i zrobić jakiś dobry obiad. Wciąż szukam natchnienia. ;)
Co do prezentów... Cóż, to chyba najcięższy temat. Skupiam się na tym, by pozbyć się "starych" zabawek, dlatego możecie się spodziewać na blogu akcji pt. z radością pozbędę się (sprzedam) ;) Na pierwszy ogień pójdą zabawki, z których Gabryś już wyrósł (kilka zestawów lego duplo, drewniane klocki, książeczki dla maluchów, itp.)
| I pomyśleć, że mój mały chłopiec niedługo skończy 5 lat... |
Subscribe to:
Posts (Atom)