Urodziny Gabrysia zbliżają się wielkimi krokami. Dlatego też dzisiaj zajęliśmy się wypisywaniem zaproszeń. Stanęło na tym, że zapraszamy w sumie 17 dzieci... Szok. Oczywiście, liczymy się z tym, że nie wszyscy przyjdą (tak myślę... zwykle przecież ktoś się "wykrusza" z różnych powodów - niektórzy po prostu nie chodzą na takie urodziny, ktoś może się rozchorować, komuś nie pasuje itd.). Ale co tam... Im nas więcej, tym weselej. Grunt, żeby dzieci były zadowolone, prawda?
Zaproszenia w kopertach czekają na swój jutrzejszy debiut, gdy będziemy je wkładać w dziecięce szafki w przedszkolu. (Taki przedszkolny patent na zaproszenia).
Po 2,5 godzinnej zabawie na sali zabaw impreza przenosi się do nas, do domu (ale już tylko w gronie najbliższych znajomych;))) 17 dzieciaków + ich rodziców nie dałabym rady "upchnąć" w mieszkaniu ;))) Dzień później przyjadą nasi rodzice i będziemy świętować w nieco mniejszym gronie.
Wczoraj poczyniłam stosowne zakupy i teraz pozostaje nam tylko czekać na przesyłki. Zdecydowałam się na skromniejsze zakupy. Sporo rzeczy zostało mi z zeszłego roku (kubeczki, talerzyki, czapeczki, obrus, banery i pikery) dlatego teraz zamówiłam tylko kilka sztuk balonów (z cyferką "5", z urodzinowymi napisami), grającą świeczkę (na wyraźne życzenie syna), giętkie słomki (również na prośbę Gabrysia) i mała fontannę urodzinową (kto zgadnie, kto o nią prosił? ;). Do tego znalazłam papilotki na babeczki z motywem pirackim. Dla mnie bomba. :) Piraci po raz kolejny będą u nas motywem przewodnim urodzin Gabrysia. Papilotki wykorzystam do babeczek, którymi Gabryś będzie częstował dzieci i nauczycielki z przedszkola.
Przede mną jeszcze zakupy odzieżowe. Co prawda my z mężem mamy już ten problem z głowy (udało mi się kupić w naprawdę przystępnej cenie, żółtą sukienkę), ale z Gabrysiem już nie będzie tak łatwo. Na salę zabaw musi mieć coś eleganckiego, ale przede wszystkim wygodnego. Na niedzielny obiad z dziadkami musi mieć coś eleganckiego, co niekoniecznie musi być super wygodne, bo przecież nie będzie szaleństw jak na sali. Koniecznie musimy się wybrać na zakupy. ;)
Oczywiście, nie ma urodzin bez... tak, prezentów też, ale tutaj chodzi mi o jedzenie. ;) Na sobotę nie mam jakiś super ambitnych planów. Zrobię 2-3 sałatki, coś "na ciepło", jakieś lekkie przekąski, tort i 2 ciasta. W niedzielę już nie będzie tak lekko... ;) Trzeba będzie bardziej się postarać i zrobić jakiś dobry obiad. Wciąż szukam natchnienia. ;)
Co do prezentów... Cóż, to chyba najcięższy temat. Skupiam się na tym, by pozbyć się "starych" zabawek, dlatego możecie się spodziewać na blogu akcji pt. z radością pozbędę się (sprzedam) ;) Na pierwszy ogień pójdą zabawki, z których Gabryś już wyrósł (kilka zestawów lego duplo, drewniane klocki, książeczki dla maluchów, itp.)
| I pomyśleć, że mój mały chłopiec niedługo skończy 5 lat... |
No comments:
Post a Comment