Wiele razy pisałam (i mówiłam), że nie lubię poniedziałków. Błąd. Tak naprawdę to nie lubię wtorków, bo każdy wtorek to dla mnie totalny zapierdziel.
We wtorki zawsze w pracy dzieje się coś, przez co muszę zostać dłużej. We wtorki zwykle mój Soldier wybywa z domu na cały dzień. Zawsze we wtorki lodówka świeci pustkami i ktoś (czyli ja) musi zrobić szybkie zakupy. We wtorki Gabryś ma angielski i basen.
Gdy o 19-tej wchodzimy do domu to serio mam dość. Nie lubię takich kumulacji.
Pozostałe dni tygodnia są spokojniejsze. Jest czas na małe przyjemności. ;) np. jutro w ramach "przyjemności" zaraz po pracy jadę na zakupy.
Poza tym powoli trzeba się zabrać za planowanie Świąt - co komu kupić, co zrobić, co sobie darować ;) i co smacznego upichcić na kolację wigilijną... ;)
No comments:
Post a Comment