Wednesday, June 26, 2013

Było "breaking news" to może teraz "hot news"? ;)

Dzisiaj Gabryś bawił się na urodzinach koleżanki z przedszkola. Dzieciaki bawiły się na sali zabaw i chyba wszystkie były zadowolone :) Niemiłym akcentem z pewnością był mały wypadek, który przytrafił się Gabrysiowi - jeden z chłopców dosłownie wleciał na G. tak, że zderzyli się głowami. Tamten poleciał dalej, ale G. z dobre pół godziny marudził, że boli go głowa. Z początku z pewnością go bolało, ale później to chyba bardziej wstyd mu było, że się popłakał (ech, ci faceci).

Śmiać mi się z niego chciało, bo oczywiście, jak to na takich urodzinach, było malowanie buziek. No i G. od razu wymyślił, że chce, by pani namalowała mu pociąg na twarzy... ale jak już pani chwyciła za pędzel, to G. chciał mieć... motyla! Czyli podobnie, jak dziewczynki, które znał. ;) No i mój syn, jako jedyny, był Panem Motylem. ;)))

Wczoraj byłam na zebraniu w przedszkolu. Temat przewodni to: co dalej z naszymi biednymi maluchami? Czy mają iść rok wcześniej do szkoły tylko po to, by szybciej zaczęli płacić podatki? Czy też mają mieć normalne dzieciństwo, takie jak ich rodzice?

Według najnowszych ustaleń my, z racji tego, że Gabryś jest z drugiej połowy roku mamy komfort wyboru. Od września G. będzie miał "zerówkę" przedszkolu. Za rok będzie mógł pójść do 1-klasy lub zostać w zerówce. Na dzień dzisiejszy ustaliliśmy z S., że jeśli Gabryś do tego czasu nauczy się czytać, pisać i jeśli naszym zdaniem będzie emocjonalnie gotowy do pójścia do szkoły, to poślemy go do 1-klasy jako 6-latka. A jeśli nie będzie na to gotowy - to pójdzie jako 7-latek z (z dziećmi z rocznika 2009). Celowo napisałam emocjonalnie gotowy pismem pogrubionym, bo to jest naszym zdaniem priorytetowa przesłanka do posłania/nieposłania go do szkoły jako 6-latka.

Znaleźliśmy już szkołę, która w naszym przekonaniu jest najlepsza, ale o niej napiszę najwcześniej za rok. ;)

Na szczęście nie samą "zerówką" człowiek żyje. Na zebraniu dostaliśmy też II część prac plastycznych Gabrysia. Jestem oczywiście pod wielkim wrażeniem tych prac - dla mnie są to małe arcydzieła. Nawet nie mam zamiaru być tutaj obiektywna. Moja opinia jest stricte subiektywna i nie wstydzę się tego.
Wiemy też, że od września będziemy mieli kolejne karty pracy, z tym że już trochę bardziej zaawansowane (w końcu trzeba dzieci przygotować na to, co będzie je czekać w szkole). Panie mają nam przygotować płytę ze zdjęciami z całego roku. Myślę, że to będzie super pamiątka, nie tylko dla dziecka ale i dla nas, rodziców. No i oczywiście dostaniemy już listę - wyprawkę, tak, abyśmy w wakacje mogli już kupić część rzeczy i nie zostawiać wszystkiego na wrzesień.

W niedzielę zaprosiliśmy znajomych na grilla na naszej działce. Dzieciaki bawiły się w przyniesionych przez nas zabawkach (mamy już tam mały plac zabaw ;) jest piaskownica, zjeżdżalnia, kilka wielkich samochodów Wadera i cała masa drobnych zabawek). A my mogliśmy posiedzieć przy % i pogadać. ;)

Oprócz tego Gabryś był u fryzjera i teraz ma... irokeza. Wygląda super. ;)

Co u mnie? W sobotę mam egzamin z prawa karnego a potem spokój i labę aż do kampanii wrześniowej. ;) Umówiłam się w końcu na farbowanie do mojej stałej fryzjerki (ilość siwych włosów na mojej głowie mnie przeraża) w lipcu. Muszę jeszcze jakoś wykombinować wolny termin na zrobienie paznokci, bo jakoś tak głupio w pracy przed klientami z takimi zniszczonymi paznokciami. Coraz bardziej podobają mi się sprawy kadrowe i staram się być zawsze na bieżąco.

Kurcze, fajnie jest mieć pracę itd. ale dobra niesamowicie mi się skurczyła! Ciężko jest to czasami ogarnąć tak, by nie ucierpiało na tym ani dziecko, ani dom, ani ja sama. Duży plus należy się mojemu mężowi, bo włączył się w obowiązki domowe i jak tylko może to robi to, co trzeba. Może nie prasuje i nie wstawia prania, ale za to myje okna, podłogi, odkurza. Aż przyjemnie popatrzeć.

Weekend spędzamy z Gabrysiem sami, we dwójkę. Mój marynarzyk musi być na okręcie i jest bardzo niewielka szansa na to, że będzie mógł choćby wrócić na noc do domu. Ale nie ma tego złego... Mam już plany na weekend i oby tylko pogoda dopisała.

No comments:

Post a Comment