Sunday, June 2, 2013

The beginning.

W końcu, po wielu miesiącach kombinowania, wymyślania i rozpisywania - zmieniłam adres bloga. Mam nadzieję, że ten adres będzie "szczęśliwszy" niż poprzedni. :) Nosiłam się z tym zamiarem już dobrych kilka miesięcy - tylko jakoś za Chiny Ludowe nie mogłam wymyśleć dla siebie nowego nicku. W komentarzach na razie będę posługiwać się starym, żebyście się przyzwyczaili. ;)


Dzisiejszy wieczór po prostu muszę jakoś uczcić - to ostatni wieczór, gdy mogę powiedzieć o sobie słomiana wdowa. Tak, tak, kochani... Jutro Pan Marynarz wraca do domu i Pani Marynarzowa nie będzie już dłużej słomianą wdową (a przynajmniej nie tak prędko znowu nią zostanie - mam nadzieję). 

Z tej okazji chyba otworzę sobie winko... ;) A co tam będę sobie żałować. Nie będę taka - Was też zapraszam. Dla każdego znajdzie się coś dobrego. Ja ostatnio preferuję białe wina, ale znajdzie się i czerwone, i różowe a i mocniejsze trunki mogę pożyczyć z barku Pana Marynarza. ;)

(zdjęcie pchodzi ze strony gazetatrend.pl)


To jeszcze nie koniec zmian, ale wszystko w swoim czasie. Mam nadzieję, że z czasem uda mi się tutaj stworzyć fajną atmosferę, poustawiać wszystko po swojemu i zacząć pisanie. 


No to teraz tylko siup do wanny, potem winko, kilka ustaw i ta porażająca swą wielkością sterta ubrań do prasowania - to taki mój plan na wieczór. ;)

Wszyscy dotarli na mój/nasz nowy adres? Meldujcie się w komentarzach. ;)

No comments:

Post a Comment