Ależ ten czas pędzi... Jakim cudem mamy już prawie 1/3 lipca za sobą? Codziennie zabieram się za napisanie postu, ale efekty są marne... Dlatego dzisiaj w punktach, pokrótce o tym, co u nas słychać.
1. Wczoraj Gabryś pojechał na wakacje do dziadków z L. Podobno bawi się świetnie. W piątek do niego jedziemy i już się nie mogę doczekać, kiedy znów go zobaczę...
2. Z racji tego, że jesteśmy sami, wczoraj pojechaliśmy do kina na Kac Vegas 3. Wiem, że to strasznie płytki film, ale czasami trzeba się trochę "odmóżdzyć"... Mieliśmy czas na mrożoną kawę (to ja) i piwo (to S.), na spacer i na podziwianie widoków. ;)
3. Także wczoraj ukruszył mi się ząb... i to tak konkretnie, bo została ledwo połowa... :/ Nie wiem, dlaczego tak się stało, bo ten ząb już kiedyś mi się ukruszył i był prawie w całości odbudowany. Wychodzi na to, że chyba źle był zrobiony... Już dzwoniłam do dentysty, ale nie ma wolnych terminów i muszę czekać... Mam nadzieję, że nie potrwa to długo... Żeby było ciekawiej, to inny ząb zaczął mnie boleć...:/
4. Dzięki wyprzedażom moja garderoba powiększa się systematycznie. ;) W zeszłym tygodniu znalazłam kardigan i bluzkę, dzisiaj szorty i spodnie. Szok, bo wyjątkowo na tych wyprzedażach nie mam problemu ze znalezieniem swojego rozmiaru. ;)
5. W niedzielę byliśmy w Aquaparku. Szaleliśmy w trójkę prawie 3 godziny. ;) Gabryś chyba mógłby zamieszkać na jednym z basenów, hehe. Tym razem wzięliśmy dla niego kółko do pływania i powoli, małymi kroczkami, uczymy go pływać.
6. Dzisiaj postanowiłam trochę wykorzystać fakt, że po pracy mam całą masę wolnego czasu i zrobiłam drobne zakupy na targu, dzieki czemu mam już zamrożony zapas kopru i szczypiorku na zimę, 2 pierwsze słoiki fasolki szparagowej, a jutro będe robić konfiturę truskawkowo-rabarbarową.
No comments:
Post a Comment