Thursday, July 25, 2013

Przy piątku.

Chciałam pisać przedwczoraj i wczoraj wieczorem, ale... na dobre wsiąknęłam w oglądanie nowego (nowego dla mnie) serialu - True Blood. Na razie w zasadzie to bardziej próbuję przebrnąć przez te wszystkie sceny seksu (serio, czy tego musi być aż tyle w tym serialu? i czy naprawdę są ludzie, którym aż tak często się chce? ;) i znaleźć jakąś fabułę (inną niż seks).

Normalnie to nie miałabym tyle czasu na seriale, ale z racji tego, że w środę obudziłam się chora (i to tak konkretnie chora, że nawet z łóżka nie mogłam się ruszyć) zadzwoniłam do szefowej powiedzieć tylko, że nie dam rady do końca tygodnia pójść do pracy. Wszystko co powinnam była zrobić - zrobiłam, więc "bez stresu" mogłam te 3 dni chorować. Dzisiaj już jest lepiej. Na szczęście. ;) Bo dzisiaj przyjeżdża do mnie rodzina i ktoś musi wypucować mieszkanie i pójść po jakiś tort. Dobrze, że blisko mam CH. ;)

W chorowaniu dzielnie towarzyszył mi G. Kaszlał jak gruźlik. Po podaniu syropu z cebuli mojej produkcji ;) przeszło mu w ciągu kilku godzin. Wielkie ufff... (Syrop mojej produkcji, nie cebula ;)

Wczoraj wieczorem, gdy rozmawiałam z S. o jutrzejszym (a w zasadzie to dzisiejszym) dniu powiedziałam, że przez te imieniny muszę pójść po jakieś ciacho itd. Gabryś, który przysłuchiwał się naszej rozmowie od razu podchwycił temat i ubzdurał sobie w tej małej główce, że: skoro mama ma imieniny, a imieniny to takie małe urodziny, to trzeba upiec tort, nadmuchać balony, zrobić laurkę i kupić prezent. ;))) I on już ma wizję, jak wszędzie rozwieszamy balony itd... O losie...

Poza tym dostałam już prezent. Od męża. Ciągle jestem w wielkim szoku, bo... dostałam złoty zegarek. No wow po prostu.

Już kilka tygodni temu wspomniałam, że niebawem mam imieniny, potem mamy rocznicę ślubu (5!) i że może by tak z tej okazji zegarek mi kupił? No i kupił. ;) Cieszę się jak dziecko. W końcu nie muszę co chwilę zerkać na telefon (a wcześniej szukać go w torebce) żeby sprawdzić, która godzina.

Dobra, wracam do sprzątania... Jeszcze tylko wyprasuję tą zalegającą od tygodnia stertę prania i powkładam naczynia do zmywarki i mam labę. ;)

Wieczorem zapraszam Was na blogową kawkę/wino/wódkę - co kto lubi i kawałek tortu ;)

No comments:

Post a Comment