Weekend już był zdecydowanie lepszy. Już w piątek zrobiłam małe porządki. Sobotę rozpoczęłam od wizyty u mojej dentystki. Dostałam takie znieczulenie, że do 14-stej nie czułam połowy języka i części policzka... ;) A to podobno była tylko połowa dawki, hehe. Znieczulona byłam na całego. ;) No, ale ząb (jeden z wielu nadajacych się do mniejszej lub większej naprawy) naprawiony. W poniedziałek mam kolejną wizytę - leczenie kanałowe. Sama przyjemność. ;) Po dentyście wyciągnęłam moich chłopaków na zakupy, dzięki czemu lodówka w końcu nie świeci pustkami (a mój syn nie narzeka na to, że nawet sera nie ma?! ). Btw. ser to absolutny kulinarny hit dla mojego syna.;) Zrobiłam pyszny obiad (schab w sosie rozmarynowym), a po obiedzie pojechaliśmy na salę zabaw, gdzie Młody szalał całe 3 godziny, a po powrocie do domu grzecznie zasnął. Sam. W swoim pokoju. Bez marudzenia, wołania, 2-giej kolacji ;) itd.
Od jakiegoś czasu w weekendy trochę Młodemu odpuszczam i pozwalam mu siedzieć z nami dłużej. Przez pierwszych kilka weekendów uprcie siedział do 22-giej i padał na kanapie, a teraz sam już najpóźniej o 21 idzie do łóżka bez żadnego marudzenia. W tygodniu oczywiście kładzie się wcześniej, bo najpóźniej o 20-stej - w końcu o 6-tej wstaje.
Dzisiaj niestety cały dzień przesiedzieliśmy w domu. Choć plany były inne. Mieliśmy pojechać na plażę, popuszczać latawiec (ciągle wieje jak...) i zjeść coś na mieście. Nie przewidzieliśmy tylko, że samochód odmówi nam posłuszeństwa (S. złapał wczoraj kapcia, a z racji tego, że w niedzielę wszystkie zakłady wulkanizacyjne są zamknięte, to... pozostało nam tylko siedzenie w domu). Ale nie ma tego złego... Młody zamęczał dziadka zabawą a ja nadrobiłam zaległości w domowych porządkach. Jeszcze jutro poprasuję i mam spokój. ;)
Ten tydzień będę musiała lepiej zaplanować. Zaraz siadam do Outlook'a i zaczynam planowanie. ;) Jakiś czas temu kupiłam na gruperze kupony na 3-godzinny pobyt na sali zabaw i 2-godziny w kręgielni - muszę tylko zarezerwować terminy. No i muszę powoli planować coś na piątek. Mój piekarnik odmawia posłuszeństwa, ale może uda mi się upiec choć jedno ciacho. No i zrobić 1-2 sałatki. Jakby ktoś był chętny do zapraszam w piątkowy wieczór na blogowe ciacho i kawkę, albo i coś mocniejszego ;)
No comments:
Post a Comment