Thursday, August 8, 2013

Przed pracą.


Nie myślcie, że zmieniłam swój blog na bloga podróżniczego. ;) W tygodniu po prostu mam zdecydowanie mniej czasu niż w weekend i chyba nikogo nie dziwi, że nie po drodze mi do komputera. W końcu za oknem prawdziwe lato! No ok. Dzisiaj po „prawdziwym lecie” nie ma już śladu, bo temperatura spadła do „zaledwie” 17 stopni (wczoraj o 18-stej było u nas 30 stopni).

Przez ostatnie dwa tygodnie udało nam się załatwić całkiem sporo spraw.
Gabryś odwiedził dentystkę. Ząbki ma zdrowe, tylko z próchnicą butelkową na jedynkach musimy się w końcu rozprawić i dlatego za tydzień idziemy na kolejną wizytę – „malowanie ząbków” jak to określiła p. dentystka. (Nie będziemy lapisować, tylko oczyścimy to na ile się da, zabezpieczymy i zakleimy gdzie trzeba).

Dzisiaj wyjeżdżamy do moich rodziców. Jak tylko wrócę z pracy, oczywiście. Plan jest taki, że chłopcy będą chodzić na ryby jest taki, że chłopcy będą chodzić na ryby, ja będę „nicnierobić”, a w sobotę chyba pojedziemy na Zamek w Malborku.

Od 3 dni nasze dziecko jest na wakacjach. Chciał zostać u dziadka (mojego teścia) a my nie mieliśmy nic przeciwko. I tak codziennie się widzimy, bo teście mieszkają kilka km od nas. ;)

W pracy powoli kończymy sezon urlopowy (znaczy się inni kończą, bo ja urlopu nie mam). Przez ostatnie 3 tygodnie mieliśmy chwile, że już naprawdę nie wiedzieliśmy w co ręce włożyć. Klienci mają jakieś dziwne wyczucie czasu – dzwonią wszyscy na raz, albo jeden po drugim. ;)

Odeszła od nas jedna dziewczyna i szukamy kogoś na jej miejsce. Przez ostatnie 4 dni przychodziła starsza babka (50+) i to była kompletna porażka. Na rozmowie kwalifikacyjnej mówiła, że prowadziła księgi handlowe, a w praktyce się okazało, że tylko wprowadzała dokumenty a ktoś inny zamykał firmy. Ta babka po prostu kłamała. W pracy wszystko myliła (np. KW z KP), robiła podstawowe błędy przy wprowadzaniu dokumentów (złe daty, zamiast gotówki – przelew, wprowadzała wszystko jak leci nawet nie weryfikowała co klient kupił – a klienci na firmę potrafią kupić nawet farbę do włosów dla żony, choć zakładem fryzjerskim nie są). Dzisiaj ma przyjść młodsza dziewczyna. Sama jestem ciekawa, jak będzie. Zwłaszcza, że chciałabym wziąć choć 2 firmy po tej poprzedniej pracownicy dla siebie… Trzeba będzie pogadać z szefową. ;)

Dostałam w końcu kartę płatniczą do mojego osobistego konta. Także mogę szaleć. ;) Wczoraj „zaszalałam” płacąc za zakupy w Lidlu, hehe. ;)

Ok. Pół godziny do wyjścia do pracy. Miłego weekendu Wam życzę! :)

P.S. Dzisiaj obchodzimy z mężem 5-tą rocznicę ślubu. Jak ten czas leci!





No comments:

Post a Comment